W tym czasie Ana, nudząc się włączyła telewizor. Przez chwilę zastanawiała się, czy nie dołączyć do Margaret, ale stwierdziła, że jej się nie chce. Marnując w ten sposób prawie godzinę postanowiła iść na zakupy. Przed wejściem do domu spotkała Minhyuka.
-O, cześć!-przywitał się.
-Siema-odpowiedziała Ana.-Właśnie wychodzę, idziesz ze mną?-spytała.
-Nie dzięki, nie chce mi się. Jest Margaret?-zapytał.
-Jest...-odparła An i po chwili zastanowienia, po której doszła do wniosku, że spokojnie może skompromitować przyjaciółkę, dodała:-...w piwnicy.
-Co ona robi w piwnicy?-rzucił po chwili lekko zmieszany Minhyuk.
-Wiesz, nasza piwnica nie przypomina piwnicy...
"Tylko raczej klub ze striptizem"-dodała w myślach.-No, to ja idę, papa!-pożegnała się i odeszła. Minhyuk wszedł do domu zamykając za sobą drzwi, zastanawiając się chwilę, zszedł po stromych schodach do zacienionej piwnicy, z której było słychać muzykę. Lecz stojąc przed wejściem do pomieszczenia, z którego ów melodia dochodziła poczuł się dziwnie, nie wiedział czy na pewno warto. Drzwi były lekko uchylone, więc zerknął przez szparę. Zobaczył skąpo ubraną Mag, wijącą się wokół rury, a właściwie to tańczącą na niej. Zapukał lekko i wszedł do środka.
-Cześć.-powiedział, a Mag o mało co nie zleciała, a właściwie to zeszła na ziemię w dość niekontrolowany sposób... Pozbierała się z paneli i oparła o rurę.
-Zawału bym przez ciebie dostała!-rzuciła. Nadal zmieszany chłopak oparł się o ścianę i uśmiechnął.
-Pukałem przecież.-odpowiedział, Ret uśmiechnęła się pod nosem.
-Wiem, wiem, słyszałam.-dziewczyna usiadła na posadzce i patrzyła na Minhyuka.-Klapnij sobie.-zaproponowała. Ciemnowłosy podszedł do Ret i usiadł przed nią na podłodze. Muzyka nadal grała, co sprawiało, że Minhyuk miał dość mieszane uczucia siedząc przed półnagą sąsiadką, która przed chwilą zeszła z rury. Poczuł lekkie szturchnięcie i zorientował się, że gapi się dziewczynie w biust. Spuścił wzrok wpatrując się w podłogę.
-Przepraszam.-powiedział i spojrzał z powrotem na Mag.
-Oj tam-wycedziła Magie i szturchnęła go w ramię.-Przynajmniej masz zdrowe odruchy! Daj spokój, ty myślisz, że jesteś jedyny co mi się w cycki gapi?-dodała i uśmiechnęła się.
-Skoro tak...-powiedział unosząc kąciki ust w zadziornym uśmiechu i przekręcił głowę w wręcz aktorskim geście.
Skierował swój wzrok na czarnowłosą i nachylił się lekko w jej stronę.-...Zatańczysz mi?-spytał i ponowił uśmiech. -Tak wiesz, jak tancerz tancerzowi, żeby nie było.-dodał po chwili. Mag spojrzała na niego delikatnie spode łba.
-Skoro chcesz.-powiedziała i uśmiechnęła się, po czym wstała, a Minhyuk za nią. Złapał ją za biodra i przyciągnął do siebie.
-A potem mnie nauczysz.-dodał szeptem i musnął ustami jej ucho.
-O, cześć!-przywitał się.
-Siema-odpowiedziała Ana.-Właśnie wychodzę, idziesz ze mną?-spytała.
-Nie dzięki, nie chce mi się. Jest Margaret?-zapytał.
-Jest...-odparła An i po chwili zastanowienia, po której doszła do wniosku, że spokojnie może skompromitować przyjaciółkę, dodała:-...w piwnicy.
-Co ona robi w piwnicy?-rzucił po chwili lekko zmieszany Minhyuk.
-Wiesz, nasza piwnica nie przypomina piwnicy...
"Tylko raczej klub ze striptizem"-dodała w myślach.-No, to ja idę, papa!-pożegnała się i odeszła. Minhyuk wszedł do domu zamykając za sobą drzwi, zastanawiając się chwilę, zszedł po stromych schodach do zacienionej piwnicy, z której było słychać muzykę. Lecz stojąc przed wejściem do pomieszczenia, z którego ów melodia dochodziła poczuł się dziwnie, nie wiedział czy na pewno warto. Drzwi były lekko uchylone, więc zerknął przez szparę. Zobaczył skąpo ubraną Mag, wijącą się wokół rury, a właściwie to tańczącą na niej. Zapukał lekko i wszedł do środka.
-Cześć.-powiedział, a Mag o mało co nie zleciała, a właściwie to zeszła na ziemię w dość niekontrolowany sposób... Pozbierała się z paneli i oparła o rurę.
-Zawału bym przez ciebie dostała!-rzuciła. Nadal zmieszany chłopak oparł się o ścianę i uśmiechnął.
-Pukałem przecież.-odpowiedział, Ret uśmiechnęła się pod nosem.
-Wiem, wiem, słyszałam.-dziewczyna usiadła na posadzce i patrzyła na Minhyuka.-Klapnij sobie.-zaproponowała. Ciemnowłosy podszedł do Ret i usiadł przed nią na podłodze. Muzyka nadal grała, co sprawiało, że Minhyuk miał dość mieszane uczucia siedząc przed półnagą sąsiadką, która przed chwilą zeszła z rury. Poczuł lekkie szturchnięcie i zorientował się, że gapi się dziewczynie w biust. Spuścił wzrok wpatrując się w podłogę.
-Przepraszam.-powiedział i spojrzał z powrotem na Mag.
-Oj tam-wycedziła Magie i szturchnęła go w ramię.-Przynajmniej masz zdrowe odruchy! Daj spokój, ty myślisz, że jesteś jedyny co mi się w cycki gapi?-dodała i uśmiechnęła się.
-Skoro tak...-powiedział unosząc kąciki ust w zadziornym uśmiechu i przekręcił głowę w wręcz aktorskim geście.
Skierował swój wzrok na czarnowłosą i nachylił się lekko w jej stronę.-...Zatańczysz mi?-spytał i ponowił uśmiech. -Tak wiesz, jak tancerz tancerzowi, żeby nie było.-dodał po chwili. Mag spojrzała na niego delikatnie spode łba.
-Skoro chcesz.-powiedziała i uśmiechnęła się, po czym wstała, a Minhyuk za nią. Złapał ją za biodra i przyciągnął do siebie.
-A potem mnie nauczysz.-dodał szeptem i musnął ustami jej ucho.
-Ty sobie nie pozwalaj.-rzuciła dziewczyna i położyła ręce na jego ramionach, po czym delikatnie go od siebie odsunęła. Jej ręce szybko przyjechały po klatce piersiowej Minhyuka po czym wylądowały na jego dłoniach, które nadal tkwiły na jej biodrach. Ret przekrzywiła lekko głowę. -Puścisz ty mnie?- spytała, chłopak wziął od niej ręce i odsunął się, po czym usiadł na podłogę opierając się plecami o ścianę.
-To zaczynasz? -mruknął i puścił jej oczko.
-Mówiłam Ci, żebyś sobie nie pozwalał.-odparła i odwróciła się do niego tyłem. Włączyła z powrotem muzykę i zaczęła tańczyć ten sam układ co wcześniej.
Po tym jak skończyła, Minhyuk ponownie do niej podszedł i złapał ją za biodra.
-Seksowna jesteś.-wymruczał do jej ucha przybliżając się tak, że ich ciała do siebie przywarły, a twarze były niebezpiecznie blisko siebie.
-Ty weź mnie nie pod...-wypowiedź przerwały jej usta chłopaka, które właśnie poczuła na swoich. Zamknęła oczy, a ich pocałunek stał się bardziej namiętny. Margaret objęła Minhyuka za szyję, nie przerywając wcześniejszej czynności. Chłopak delikatnie odczepił swoje usta od warg Mag i uśmiechnął się otwierając oczy, co zrobiła także i ona. Wtem ktoś wszedł do piwnicy.
-Ej Mag!-powiedział po czym stanął jak wryty nie wiedząc co powiedzieć. To był Zico.-O kurwa.-wykrztusił, po czym uśmiechnął się połowicznie i dodał: -Ma się rozumieć trafiłem na grę wstępną? To ja wam nie przeszkadzam.
-Ciebie nikt pukać nie nauczył?-rzucił Minhyuk i pokazał liderowi język. Magie parsknęła śmiechem i odsunęła się trochę od chłopaka.
-Potem ci to wyjaśnię, Jiho.-dodała.
-A co tu wyjaśniać?-spytał Minhyuk, po czym ponownie przyciągnął Ret do siebie-Jiho, możesz wyjść? Ja się pobawię z moim Aniołkiem.
Słysząc to, jak Minhyuk ją nazwał, Mag wzdrygnęła się i spuściła wzrok.
-Minhyuk, puść mnie.-warknęła przez zaciśnięte zęby. Chłopak był teraz lekko zakłopotany.-Kurwa, powiedziałam coś chyba. Puść mnie w tej chwili, bo zrobię się niemiła.-dodała nie zmieniając tonu , a jej oczy się zeszkliły, co próbowała ukryć za wszelką cenę. Minhyuk szybko odsunął się od niej.
-Co się stało?-spytał lekko zmartwiony.
-Nic, nie ważne. Wyjdźcie stąd. Oboje.-odpowiedziała. Jiho wziął Minhyuka za ramię i pociągnął go.
-Chodź. -powiedział i ciągnąc przyjaciela za sobą. Oboje wyszli, a Margaret mając pewność, że poszli wbiegła do swojego pokoju, położyła się na łóżku i rozpłakała.
Ana łażąc po sklepach i zastanawiając się nad tym, jaką bluzkę kupić - białą, czy czarną, spotkała Yukwona.
-Cześć Ana!-przywitał się wesoło i przytulił ją.
-Kwonnie, ja nie lubię się przytulać...-rzuciła dziewczyna, ale mimo woli się uśmiechnęła.
-Ale jak tak można?-zapytał lekko zdziwiony chłopak.-Już ja cie tego oduczę!-dodał jeszcze weselej niż wcześniej i ponownie się do niej przykleił.
"Ja się czuję molestowana..."-pomyślała An i wtuliła się w chłopaka, twierdząc, że po prostu musi. Ukwon zaproponował Anie, żeby poszli na lody, zgodziła się, ale po lodziarnią spotkali grupkę BBC, które ich otoczyły. Yukwon oczywiście każdej musiał dać autograf i zrobić sobie zdjęcie.
-Oppa, idziemy?-spytała lekko znudzona Ana.
-Co? A, tak, chodźmy.-odpowiedział i pożegnał się z fanami. Jedna z nich poprosiła, żeby Yukwon za nią wyszedł, inna ciągle mówiła, że to najlepszy dzień w jej życiu. Ana na te komentarze tylko wywracała oczami, mimo że gdyby go nie znała zareagowała by tak samo.
-One ci tak zawsze dupę zawracają?-spytała po tym jak trochę się oddalili.
-Zazwyczaj. Ale wiesz, w końcu to moje fanki, każda BBC tak ma...-odparł i zaśmiał się, na co Ana zareagowała tym samym.
-Czy tobie ten uśmiech nigdy nie schodzi z twarzy? -rzuciła ironicznie An.
-To źle? -dopytał robiąc smutną minkę.
-Nie, tylko zachowujesz się trochę jak schizofrenik...-wycedziła i pokazała mu język. Nagle wpadła na głupi pomysł i dźgnęła Yukwona w brzuch na co on odskoczył i uśmiechnął się.
-Ty wiesz, że pożałujesz, nie?-ostrzegł, po czym zaczął ją łaskotać. W efekcie Ana ubrudziła sobie bluzkę lodem.-Sierota...-mruknął pod nosem jej towarzysz i rozczochrał jej włosy.
- Ty weź mów za siebie.-odpowiedziała, a po chwili dodała-Tak w ogóle to gdzie tu jest jakiś kibel, bo muszę się przebrać.
Kwonnie wzruszył ramionami, nadal się szczerząc.
-Mówiłem, że tego pożałujesz. -odpowiedział i rozejrzał się. -O, tam jakiś jest!-dodał i pociągnął dziewczynę do upatrzonego miejsca. Ana przebrała się i oświadczyła, że idą do fast food'a, bo jest głodna.
-I ty stawiasz, za to że ujebałeś mi bluzkę.-dopowiedziała. Zgodził się, po czym poszli do najbliższego lokalu. Ana stwierdziła, że za karę wyciągnie od niego jak najwięcej kasy. Ostatecznie jednak nie zrobiła tego, przynajmniej nie w tak dużym stopniu jak planowała.
-Chodź, jeszcze coś dla ciebie mam.-powiedział Kwonnie po czym wyciągnął Anę na miasto. Poszedł z nią na... watę cukrową.
-Ty jesteś jak dziecko... Ale to słodkie!-rzuciła wesoło An. Chłopak się uśmiechnął i ją przytulił. Nadal ją to irytowało, ale godziła się wiedząc, że Yukwon i tak nie przestanie. Postanowili jeszcze połazić po sklepach, co też zrobili i tak spędzili ze sobą cały dzień.
Minhyuk po powrocie do domu był wyraźnie przygnębiony, podobnie z resztą jak Zico. Usiedli na kanapie i w ciszy na siebie patrzyli.
-I co?-ciszę przerwał głos lidera.
-Co "co"?-odparł Minhyuk.
-Co z tym zrobisz?
-Niby z czym? -chłopak był trochę zdezorientowany.
-Zraniłeś ją.-wyjaśnił Jiho.
-W sensie Mag? Jakoś nie wyglądała na smutną.-dodał tancerz i wzruszył ramionami.
-Płakała, to kurwa wcale nie była smutna. -odchrząknął poirytowany Zico.
-Serio?
-Tak, jesteś ślepy jak tego nie widziałeś.-Jiho nadal był zły, a Minhyuka zatkało.-Idź z nią pogadać.-dodał.
-Czemu ja? Z tobą ma lepsze relacje, ty idź jak już...-odparł nieco zdezorientowany tancerz.
-To przez ciebie, ty idziesz.
-Ale ja nawet nie wiem co jej zrobiłem, jak mam z nią o tym pogadać? Ty idź.
-No dobra, niech ci już będzie.-wywrócił oczami i wstał, po czym wyszedł i udał się do domu sąsiadek.
Było otwarte, więc wszedł i poszedł do pokoju na górze. Znalazł Margaret-leżała skulona na łóżku, tyłem do wejścia. Zico do niej podszedł i u siadł za nią. Dziewczyna odskoczyła gwałtownie i usiadła na łóżku. Miała rozmazany makijaż i lekko zaczerwienione oczy, widać było, że przed chwilą płakała.
-Co ty tu, kurwa, robisz? -spytała opierając resztki łez z policzka.
-Martwiłem się. Nie wyglądałaś najlepiej, więc postanowiłem sprawdzić czy wszystko w porządku.-odpowiedział, a Ret odwróciła wzrok. -Najwidoczniej nie, powiesz mi co się dzieje?-zapytał.
-I tak nie zrozumiesz.-wymamrotała.
-Zrobię co w mojej mocy, tylko proszę powiedz o co chodzi.-upierał się. Margaret w końcu postanowiła uchylić mu rąbka tajemnicy i coś opowiedzieć. Usiadła bliżej niego i położyła głowę na jego ramieniu. Zico ją objął jak najczulej w tej chwili mógł.
-Skoro chcesz. Tylko nie miej mnie później za dziwkę.-zaczęła.-Miałam wtedy może szesnaście lat, nie pamiętam dokładnie. To był wieczór, wracałam od Any przez park.-Mag przestała na chwilę i otarła łzy, które właśnie spłynęły na jej lico.-Usiadłam na ławce i gapiłam się w niebo, bo nie chciałam wracać do tej patologii zwanej moim domem. Poczułam szarpnięcie i upadłam. Nie znałam tego kolesia, pamiętam tylko, że jak zaczęłam się szarpać to nazwał mnie "Aniołkiem" i powiedział, że mam być spokojna, bo przecież "oboje wiemy, że tego chcę"... domyślasz się co mi zrobił, prawda?-dziewczyna spojrzała na niego i wtuliła z powrotem w jego ramię.
-Jezu, przepraszam.-szepnął. Czuł się jakby nie trzymał w ramionach tej samej, twardej dziewczyny, którą wydawała się być Margaret. Miał wrażenie, że mimo wszystko jest ona jak skrzywdzone, bezbronne dziecko.
-Za co niby przepraszasz?-spytała.
-Nie chciałem Ci o tym przypominać.-odparł i pogłaskał ją po włosach.
-Nie musisz mnie przez to traktować jak dziecko.-powiedziała i westchnęła. -Zaszłam w ciążę.- dodała, Zico spojrzał na nią lekko zdziwiony.-Usunęłam.-dokończyła. Jiho nie wiedząc co powiedzieć, był cicho. Siedzieli tak w milczeniu przez dłuższą chwilę, aż Zico spytał czy ma powiedzieć Minhyukowi.
-Chcesz to mu powiedz, ale mam do ciebie prośbę-nie mów mu, że byłam w ciąży, proszę.
-Czemu?
-Powiedzmy, że trochę się tego wstydzę, niewiele osób o tym wie.
-No dobrze.-chłopak uśmiechnął się i odsunął nieco od Mag.
-Idziesz już?-spytała.
-Mam zostać?
-Nie no, a tak w ogóle to pójdę z Tobą.-zaproponowała dziwnie zmieniając nastrój. Zebrali się i wyszli.
W tym czasie wrócili Yukwon i Ana rozmawiali siedząc w salonie z Kyungiem i Taeilem. Weszli Mag z Zico, przywitali się po czym Jiho powiedział Ret, że idzie do Minhyuka. Magie przez otwarte drzwi zauważyła P.O, który leżał na swoim łóżku z laptopem na kolanach. Weszła tam i kucnęła obok.
-Cześć Jihoon.-powiedziała i uśmiechnęła się. Spojrzała w ekran, potem na chłopaka.
-No co?-spytał i wzruszył ramionami. Mag dotknęła pewnego miejsca na matrycy.
-To.-odpowiedziała. Rzeczą, którą wskazała była karta z otwartym utworem zespołu Souls Choir.
-Podoba mi się ta piosenka po prostu.-dodał. Mag usiadła na ziemi i położyła głowę na jego ramieniu. Zaczęła nucić pod nosem patrząc na P.O, ten uruchomił World of Warcraft.
-Ej, też w to gram!-zauważyła Ret.
-Serio?
-Ano. Ha! Mam wyższy lvl!
-Który?
-78
-Dwa levele, wielkie mi co. Dogonię Cię.
-Pfy, chciałbyś. Ale jak będziesz miał 80, to pójdziemy na ICC.
-Dziewczyna, która gra w Wow'a. Ty jesteś idealna, weź za mnie wyjdź.-poprosił, a Mag odpowiedziała po chwili:
-Dobra. Ej lol, mam męża.
-A ja żonę, trzeba to uczcić!- zaśmiał się. Mag poprosiła, żeby się odsunął, co też zrobił a ona położyła się obok.
-Ty lepiej idź expić, a nie o uroczystościach myślisz.
Po jakimś czasie do pokoju wszedł Minhyuk i poprosił Margaret o rozmowę. Dziewczyna wyszła i poszli do jego sypialni, bo to było jedyne pomieszczenie, w którym mogli spokojnie pogadać.
-Słuchaj, Jiho mi powiedział co przeżyłaś i-zaciął się-po prostu chciałem Cię przeprosić. Nie chciałem Cię zranić.-powiedział patrząc na nią.
-Nie no, nic się nie stało. W końcu skąd miałeś wiedzieć?-odpowiedziała i przytuliła go. Minhyuk pogłaskał ją po włosach i objął.-Dobra, koniec tych czułości, bo mi się na rzyganie zbiera.-powiedziała odsuwając się nieco od niego. Chłopak z powrotem ją do siebie przyciągnął, obejmując na tyle mocno, że Mag nie mogła się wyrwać. Z resztą nawet nie próbowała, wiedząc że to nic nie da. Nagle poczuła jego rękę na swoich włosach.-Minhyuk, proszę cię, nie jestem już małym dzieckiem.
Chłopak po chwili puścił ją i się uśmiechnął. Margaret wyszła z pokoju i udała się do salonu. Po chwili jednak stwierdziła, że Ana i Kwonnie przynudzają i ona idzie do Jihoon'a. Krótko potem siedziała na łóżku swojego "męża", rozmawiając o pierdołach.
Dziewczyny zostały tam do wieczora, a że Mag zasnęła na ramieniu P.O to ten postanowił jej nie budzić. Jemu też nie chciało się przenosić, więc położył sie obok i tak spali. Ana zaś nocowała w pokoju Yukwona, razem z nim-ona na jego łóżku, a on na fotelu.
-To zaczynasz? -mruknął i puścił jej oczko.
-Mówiłam Ci, żebyś sobie nie pozwalał.-odparła i odwróciła się do niego tyłem. Włączyła z powrotem muzykę i zaczęła tańczyć ten sam układ co wcześniej.
Po tym jak skończyła, Minhyuk ponownie do niej podszedł i złapał ją za biodra.
-Seksowna jesteś.-wymruczał do jej ucha przybliżając się tak, że ich ciała do siebie przywarły, a twarze były niebezpiecznie blisko siebie.
-Ty weź mnie nie pod...-wypowiedź przerwały jej usta chłopaka, które właśnie poczuła na swoich. Zamknęła oczy, a ich pocałunek stał się bardziej namiętny. Margaret objęła Minhyuka za szyję, nie przerywając wcześniejszej czynności. Chłopak delikatnie odczepił swoje usta od warg Mag i uśmiechnął się otwierając oczy, co zrobiła także i ona. Wtem ktoś wszedł do piwnicy.
-Ej Mag!-powiedział po czym stanął jak wryty nie wiedząc co powiedzieć. To był Zico.-O kurwa.-wykrztusił, po czym uśmiechnął się połowicznie i dodał: -Ma się rozumieć trafiłem na grę wstępną? To ja wam nie przeszkadzam.
-Ciebie nikt pukać nie nauczył?-rzucił Minhyuk i pokazał liderowi język. Magie parsknęła śmiechem i odsunęła się trochę od chłopaka.
-Potem ci to wyjaśnię, Jiho.-dodała.
-A co tu wyjaśniać?-spytał Minhyuk, po czym ponownie przyciągnął Ret do siebie-Jiho, możesz wyjść? Ja się pobawię z moim Aniołkiem.
Słysząc to, jak Minhyuk ją nazwał, Mag wzdrygnęła się i spuściła wzrok.
-Minhyuk, puść mnie.-warknęła przez zaciśnięte zęby. Chłopak był teraz lekko zakłopotany.-Kurwa, powiedziałam coś chyba. Puść mnie w tej chwili, bo zrobię się niemiła.-dodała nie zmieniając tonu , a jej oczy się zeszkliły, co próbowała ukryć za wszelką cenę. Minhyuk szybko odsunął się od niej.
-Co się stało?-spytał lekko zmartwiony.
-Nic, nie ważne. Wyjdźcie stąd. Oboje.-odpowiedziała. Jiho wziął Minhyuka za ramię i pociągnął go.
-Chodź. -powiedział i ciągnąc przyjaciela za sobą. Oboje wyszli, a Margaret mając pewność, że poszli wbiegła do swojego pokoju, położyła się na łóżku i rozpłakała.
Ana łażąc po sklepach i zastanawiając się nad tym, jaką bluzkę kupić - białą, czy czarną, spotkała Yukwona.
-Cześć Ana!-przywitał się wesoło i przytulił ją.
-Kwonnie, ja nie lubię się przytulać...-rzuciła dziewczyna, ale mimo woli się uśmiechnęła.
-Ale jak tak można?-zapytał lekko zdziwiony chłopak.-Już ja cie tego oduczę!-dodał jeszcze weselej niż wcześniej i ponownie się do niej przykleił.
"Ja się czuję molestowana..."-pomyślała An i wtuliła się w chłopaka, twierdząc, że po prostu musi. Ukwon zaproponował Anie, żeby poszli na lody, zgodziła się, ale po lodziarnią spotkali grupkę BBC, które ich otoczyły. Yukwon oczywiście każdej musiał dać autograf i zrobić sobie zdjęcie.
-Oppa, idziemy?-spytała lekko znudzona Ana.
-Co? A, tak, chodźmy.-odpowiedział i pożegnał się z fanami. Jedna z nich poprosiła, żeby Yukwon za nią wyszedł, inna ciągle mówiła, że to najlepszy dzień w jej życiu. Ana na te komentarze tylko wywracała oczami, mimo że gdyby go nie znała zareagowała by tak samo.
-One ci tak zawsze dupę zawracają?-spytała po tym jak trochę się oddalili.
-Zazwyczaj. Ale wiesz, w końcu to moje fanki, każda BBC tak ma...-odparł i zaśmiał się, na co Ana zareagowała tym samym.
-Czy tobie ten uśmiech nigdy nie schodzi z twarzy? -rzuciła ironicznie An.
-To źle? -dopytał robiąc smutną minkę.
-Nie, tylko zachowujesz się trochę jak schizofrenik...-wycedziła i pokazała mu język. Nagle wpadła na głupi pomysł i dźgnęła Yukwona w brzuch na co on odskoczył i uśmiechnął się.
-Ty wiesz, że pożałujesz, nie?-ostrzegł, po czym zaczął ją łaskotać. W efekcie Ana ubrudziła sobie bluzkę lodem.-Sierota...-mruknął pod nosem jej towarzysz i rozczochrał jej włosy.
- Ty weź mów za siebie.-odpowiedziała, a po chwili dodała-Tak w ogóle to gdzie tu jest jakiś kibel, bo muszę się przebrać.
Kwonnie wzruszył ramionami, nadal się szczerząc.
-Mówiłem, że tego pożałujesz. -odpowiedział i rozejrzał się. -O, tam jakiś jest!-dodał i pociągnął dziewczynę do upatrzonego miejsca. Ana przebrała się i oświadczyła, że idą do fast food'a, bo jest głodna.
-I ty stawiasz, za to że ujebałeś mi bluzkę.-dopowiedziała. Zgodził się, po czym poszli do najbliższego lokalu. Ana stwierdziła, że za karę wyciągnie od niego jak najwięcej kasy. Ostatecznie jednak nie zrobiła tego, przynajmniej nie w tak dużym stopniu jak planowała.
-Chodź, jeszcze coś dla ciebie mam.-powiedział Kwonnie po czym wyciągnął Anę na miasto. Poszedł z nią na... watę cukrową.
-Ty jesteś jak dziecko... Ale to słodkie!-rzuciła wesoło An. Chłopak się uśmiechnął i ją przytulił. Nadal ją to irytowało, ale godziła się wiedząc, że Yukwon i tak nie przestanie. Postanowili jeszcze połazić po sklepach, co też zrobili i tak spędzili ze sobą cały dzień.
Minhyuk po powrocie do domu był wyraźnie przygnębiony, podobnie z resztą jak Zico. Usiedli na kanapie i w ciszy na siebie patrzyli.
-I co?-ciszę przerwał głos lidera.
-Co "co"?-odparł Minhyuk.
-Co z tym zrobisz?
-Niby z czym? -chłopak był trochę zdezorientowany.
-Zraniłeś ją.-wyjaśnił Jiho.
-W sensie Mag? Jakoś nie wyglądała na smutną.-dodał tancerz i wzruszył ramionami.
-Płakała, to kurwa wcale nie była smutna. -odchrząknął poirytowany Zico.
-Serio?
-Tak, jesteś ślepy jak tego nie widziałeś.-Jiho nadal był zły, a Minhyuka zatkało.-Idź z nią pogadać.-dodał.
-Czemu ja? Z tobą ma lepsze relacje, ty idź jak już...-odparł nieco zdezorientowany tancerz.
-To przez ciebie, ty idziesz.
-Ale ja nawet nie wiem co jej zrobiłem, jak mam z nią o tym pogadać? Ty idź.
-No dobra, niech ci już będzie.-wywrócił oczami i wstał, po czym wyszedł i udał się do domu sąsiadek.
Było otwarte, więc wszedł i poszedł do pokoju na górze. Znalazł Margaret-leżała skulona na łóżku, tyłem do wejścia. Zico do niej podszedł i u siadł za nią. Dziewczyna odskoczyła gwałtownie i usiadła na łóżku. Miała rozmazany makijaż i lekko zaczerwienione oczy, widać było, że przed chwilą płakała.
-Co ty tu, kurwa, robisz? -spytała opierając resztki łez z policzka.
-Martwiłem się. Nie wyglądałaś najlepiej, więc postanowiłem sprawdzić czy wszystko w porządku.-odpowiedział, a Ret odwróciła wzrok. -Najwidoczniej nie, powiesz mi co się dzieje?-zapytał.
-I tak nie zrozumiesz.-wymamrotała.
-Zrobię co w mojej mocy, tylko proszę powiedz o co chodzi.-upierał się. Margaret w końcu postanowiła uchylić mu rąbka tajemnicy i coś opowiedzieć. Usiadła bliżej niego i położyła głowę na jego ramieniu. Zico ją objął jak najczulej w tej chwili mógł.
-Skoro chcesz. Tylko nie miej mnie później za dziwkę.-zaczęła.-Miałam wtedy może szesnaście lat, nie pamiętam dokładnie. To był wieczór, wracałam od Any przez park.-Mag przestała na chwilę i otarła łzy, które właśnie spłynęły na jej lico.-Usiadłam na ławce i gapiłam się w niebo, bo nie chciałam wracać do tej patologii zwanej moim domem. Poczułam szarpnięcie i upadłam. Nie znałam tego kolesia, pamiętam tylko, że jak zaczęłam się szarpać to nazwał mnie "Aniołkiem" i powiedział, że mam być spokojna, bo przecież "oboje wiemy, że tego chcę"... domyślasz się co mi zrobił, prawda?-dziewczyna spojrzała na niego i wtuliła z powrotem w jego ramię.
-Jezu, przepraszam.-szepnął. Czuł się jakby nie trzymał w ramionach tej samej, twardej dziewczyny, którą wydawała się być Margaret. Miał wrażenie, że mimo wszystko jest ona jak skrzywdzone, bezbronne dziecko.
-Za co niby przepraszasz?-spytała.
-Nie chciałem Ci o tym przypominać.-odparł i pogłaskał ją po włosach.
-Nie musisz mnie przez to traktować jak dziecko.-powiedziała i westchnęła. -Zaszłam w ciążę.- dodała, Zico spojrzał na nią lekko zdziwiony.-Usunęłam.-dokończyła. Jiho nie wiedząc co powiedzieć, był cicho. Siedzieli tak w milczeniu przez dłuższą chwilę, aż Zico spytał czy ma powiedzieć Minhyukowi.
-Chcesz to mu powiedz, ale mam do ciebie prośbę-nie mów mu, że byłam w ciąży, proszę.
-Czemu?
-Powiedzmy, że trochę się tego wstydzę, niewiele osób o tym wie.
-No dobrze.-chłopak uśmiechnął się i odsunął nieco od Mag.
-Idziesz już?-spytała.
-Mam zostać?
-Nie no, a tak w ogóle to pójdę z Tobą.-zaproponowała dziwnie zmieniając nastrój. Zebrali się i wyszli.
W tym czasie wrócili Yukwon i Ana rozmawiali siedząc w salonie z Kyungiem i Taeilem. Weszli Mag z Zico, przywitali się po czym Jiho powiedział Ret, że idzie do Minhyuka. Magie przez otwarte drzwi zauważyła P.O, który leżał na swoim łóżku z laptopem na kolanach. Weszła tam i kucnęła obok.
-Cześć Jihoon.-powiedziała i uśmiechnęła się. Spojrzała w ekran, potem na chłopaka.
-No co?-spytał i wzruszył ramionami. Mag dotknęła pewnego miejsca na matrycy.
-To.-odpowiedziała. Rzeczą, którą wskazała była karta z otwartym utworem zespołu Souls Choir.
-Podoba mi się ta piosenka po prostu.-dodał. Mag usiadła na ziemi i położyła głowę na jego ramieniu. Zaczęła nucić pod nosem patrząc na P.O, ten uruchomił World of Warcraft.
-Ej, też w to gram!-zauważyła Ret.
-Serio?
-Ano. Ha! Mam wyższy lvl!
-Który?
-78
-Dwa levele, wielkie mi co. Dogonię Cię.
-Pfy, chciałbyś. Ale jak będziesz miał 80, to pójdziemy na ICC.
-Dziewczyna, która gra w Wow'a. Ty jesteś idealna, weź za mnie wyjdź.-poprosił, a Mag odpowiedziała po chwili:
-Dobra. Ej lol, mam męża.
-A ja żonę, trzeba to uczcić!- zaśmiał się. Mag poprosiła, żeby się odsunął, co też zrobił a ona położyła się obok.
-Ty lepiej idź expić, a nie o uroczystościach myślisz.
Po jakimś czasie do pokoju wszedł Minhyuk i poprosił Margaret o rozmowę. Dziewczyna wyszła i poszli do jego sypialni, bo to było jedyne pomieszczenie, w którym mogli spokojnie pogadać.
-Słuchaj, Jiho mi powiedział co przeżyłaś i-zaciął się-po prostu chciałem Cię przeprosić. Nie chciałem Cię zranić.-powiedział patrząc na nią.
-Nie no, nic się nie stało. W końcu skąd miałeś wiedzieć?-odpowiedziała i przytuliła go. Minhyuk pogłaskał ją po włosach i objął.-Dobra, koniec tych czułości, bo mi się na rzyganie zbiera.-powiedziała odsuwając się nieco od niego. Chłopak z powrotem ją do siebie przyciągnął, obejmując na tyle mocno, że Mag nie mogła się wyrwać. Z resztą nawet nie próbowała, wiedząc że to nic nie da. Nagle poczuła jego rękę na swoich włosach.-Minhyuk, proszę cię, nie jestem już małym dzieckiem.
Chłopak po chwili puścił ją i się uśmiechnął. Margaret wyszła z pokoju i udała się do salonu. Po chwili jednak stwierdziła, że Ana i Kwonnie przynudzają i ona idzie do Jihoon'a. Krótko potem siedziała na łóżku swojego "męża", rozmawiając o pierdołach.
Dziewczyny zostały tam do wieczora, a że Mag zasnęła na ramieniu P.O to ten postanowił jej nie budzić. Jemu też nie chciało się przenosić, więc położył sie obok i tak spali. Ana zaś nocowała w pokoju Yukwona, razem z nim-ona na jego łóżku, a on na fotelu.


